środa, 4 czerwca 2014

"Co z tą wolnością"?

Dzisiaj przypada 25 rocznica częściowo wolnych wyborów do parlamentu. 4 czerwca 1989 roku Polacy zdecydowali w drodze głosowania, że mają dość władzy  PZPR-u. To jeden z najważniejszych dni w historii powojennej Polski. Po sfałszowanych wyborach w 1947 roku nastąpił przełom. Wolność stała u bram. 

Krótka refleksja.
Cieszę się, że żyję w wolnym kraju. Nastąpiły przełomowe zmiany ustrojowe, zmiany w sferze gospodarczej, mamy suwerenną władzę ustawodaczą, wykonawczą, sadowniczą, samorządową. Mamy pluralizm mediów.
Skąd więc poczucie braku czegoś istotnego? Skąd też bierze się skrajność opinii wśród Polaków i spory o ocenę wydarzeń sprzed 25 lat?
Jestem pewna, że źródłem są zbyt bolesne zmiany dla zwykłych ludzi, bo zbyt wiele straciliśmy w obszarze społecznym. Uwłaszczyła się nomenklatura, często w bezprawny sposób, a uczciwość znów nie jest w cenie. Problem tkwi w rodzących się na co dzień pytaniach o międzyludzką solidarność, poczucie jedności, poczucie życia w państwie równych praw i  życie w poczuciu braku sprawiedliwości. Co się stało z solidarnością rozumianą jako "noszenie brzemion jednych przez drugich'. przywoływaną tekstem z Pisma św. przez Papieża Polaka? Moim zdaniem nigdy radość z wolności Ojczyzny nie będzie pełna bez poczucia wolności osobistej.
Dziś często cel uświęca środki. Moje (i wielu innych osób) podstawowe prawa człowieka są bezkarnie łamane na internetowych forach (prawo do godności, czci, honoru, dobrego imienia), podważane prawa obywatelskie (dostępu do informacji publicznej) i wiele innych. Czy tak musi być? To prowadzi do zafałszowywania obrazu wolnej Ojczyzny, świętowania w obłudzie i kłamstwie, propagandy sukcesu wbrew rzeczywistości, ogłaszania przez "szczekaczki"  czegoś czego nie ma.
Patrzę na to z perpektywy całego kraju i wagi wydarzeń w świetle historii.  Ale patrzę też z punktu widzenia człowieka żyjącego tu i teraz.
Moją radość czerpię z wolności Ojczyzny, ale i ze szczęścia bliskich.  To ogromna wartość, której nie da się kategoryzować.
Czas zmian  się nie zakończył. Powinny nastąpić kolejne; nie ustrojowe, bo póki co, nie wymyślono lepszego ustroju niż demokracja. Tylko jak tego dokonać bez Prymasa Tysiąclecia, św. Jana Pawła II? Siła tkwi w Narodzie.









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz